Różaniec modlitwą wiary
W życiu Maryi nie miały miejsca żadne niezwykłe objawy nadprzyrodzoności. Ona żyła wiarą od Zwiastowania aż po Wniebowzięcie. Tajemnice różańca, które dokonywały się w Niej i wokół Niej ukrywały się pod zasłoną zwyczajnych spraw codziennego życia. W obcowaniu z Jezusem także nie wszystko rozumiała (zob. Łk 2, 48-50). Choć jednak nie zawsze rozumiała, to zawsze wierzyła. I takiej właśnie postawy wiary uczy Maryja swoje wszystkie dzieci, dla których jest Przewodniczką po drogach Pańskich. Istnieje taki obraz: wysokie góry, skały, wąziutką ścieżką tuż nad przepaścią wspina się do góry Maryja, a za Nią idą ludzie. Ona ogląda się na nich i spojrzeniem zachęca do wstępowania w Swoje ślady. W ten właśnie sposób prowadzi Maryja swych czcicieli do Boga, do nieba – uczy ich wiary i życia wiarą. Uczy, że wiara musi przejawiać się w życiu: w myśleniu, chceniu i działaniu. Przestrzega przed rozbieżnością między wiarą i życiem, która dziś szczególnie często ma miejsce. Stan taki jest wielkim zagrożeniem zarówno dla wiary, modlitwy jak i dla zbawienia wiecznego. Wiara w naukę Chrystusa, tak jak sama Jego nauka, jest wymagająca, można powiedzieć – twarda. Trzeba nam zatem mocnej, żywej wiary, a równocześnie mężnego wprowadzania jej w czyn. Jakże słusznie mówi św. Jakub: „Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie” (Jk 2, 17). Rzeczywiście, taka wiara jest martwa, nie daje życia. Święty Jakub dodaje, że taką wiarą wierzą w Boga także złe duchy i drżą przed Nim, ale to nie prowadzi ich do miłości ku Niemu. Fakt istnienia Boga nie ma dla nich zbawczego znaczenia. Lękają się tylko, „wierzą i drżą” (Jk 2, 19). Jednym słowem wiara nie poparta życiem nie jest wiarą prawdziwą, autentyczną. Wiara bowiem powinna się sprawdzać w uczynkach, w postępowaniu, w myśleniu i chceniu. Tylko taka postawa dowodzi prawdziwości wiary. Dopiero wiara i czyny z niej wypływające stanowią organiczną całość nadprzyrodzonego życia chrześcijańskiego.
Chrześcijanin, który nie wyciągałby właściwych wniosków ze swej wiary w istnienie Boga, zatrzymałby się na etapie, na którym znajdują się złe duchy. Jego wiara byłaby rzeczywiście martwa – nie ożywiona miłością – i nieautentyczna, nie wpływałaby na życie.
Maryja doskonale to rozumie i dlatego własnym przykładem i natchnieniami zabiega u swych czcicieli o zrozumienie prawdy konieczności życia z wiarą. Można nie rozumieć planów Bożych, Bożego postępowania – tak jak Maryja nie rozumiała np. słów Jezusa po odnalezieniu Go w świątyni (zob. Łk 2, 50) – trzeba jednak wierzyć Mu i ślepo pełnić Jego wolę. Żeby tak wierzyć i zaufać Bogu, trzeba Go najpierw bardzo ukochać. Rozważając tajemnice różańca stale mamy przed oczyma tę przeogromną, aż niezrozumiałą w swej wielkości miłość Boga dla nas, Jego dobroć i cierpliwość, całe bogactwo Jego miłosierdzia. A jeżeli tak, to czy trudno będzie nam zawierzyć Mu na ślepo we wszystkim, co nas spotyka z Jego ręki, co na nas zsyła?